Velo Steve / Flickr, dodana twarz) Bakterie są nas wszędzie, wewnątrz i na zewnątrz

Velo Steve / Flickr, dodana twarz) Bakterie są nas wszędzie, wewnątrz i na zewnątrz

Oba organy jasno stwierdzają, że poród musi być nadzorowany przez dyplomowaną położną, pielęgniarkę lub lekarza.

Jeśli chodzi o certyfikowaną położną, odbywa się to za pośrednictwem American Midwifery Certification Board. Pediatrzy dodają, że powinna być obecna przynajmniej jedna osoba, której zadaniem jest konkretnie opiekowanie się niemowlęciem – a więc dwóch opiekunów, "przynajmniej jeden z nich ma odpowiednie przeszkolenie, umiejętności i sprzęt do przeprowadzenia pełnej resuscytacji niemowlęcia."

Teraz, z punktu widzenia konsensusu lekarzy matek i lekarzy niemowląt, oficjalne stanowisko jest takie, że "szpitale i produktopinie ośrodki porodowe to najbezpieczniejsze miejsca porodu w Stanach Zjednoczonych, przy jednoczesnym poszanowaniu prawa kobiet do podjęcia medycznie uzasadnionej decyzji o porodzie." Oświadczenie pediatrów nie przypomina jednak aprobaty dla praktyki, lecz raczej rozmowę z nastolatkiem "Nie uprawiaj seksu, ale oto prezerwatywy" sortować.

Prezerwatywy w tym przypadku są wyraźnymi instrukcjami, jak postępować w celu uzyskania powszechnych badań przesiewowych noworodków, szczepień, oceny karmienia i opieki przejściowej po porodzie w domu. Te rzeczy wciąż muszą się wydarzyć, niezależnie od tego, gdzie łożysko ląduje. Instrukcje są napisane w żargonie medycznym w czasopiśmie medycznym, ponieważ wszystko to ma pozostać w rękach profesjonalistów. Istnieje element kontroli nad doświadczeniem związanym z przebywaniem we własnym domu, ale ostatecznie istnieje granica tej autonomii w każdym środowisku. Nawet w basenie porodowym żadna kobieta nie jest wyspą reprodukcyjną. Jak powiedziała jej moja koleżanka dr Alice Dreger doula Libby Bogdan-Lovis: "Narodziny dziecka wymagają takiej samej rezygnacji z kontroli jak seks – poddanie się przytłaczającemu doznaniu i robienie tego w ochronnym i wspierającym środowisku."

(oko/flickr)

Wspaniale jest widzieć, jak medycyna głównego nurtu zajmuje się alternatywnymi i nietradycyjnymi trendami (chociaż w tym przypadku porody domowe i położne są jak kwintesencja tradycji – patrz Exodus, rozdział pierwszy). Dyskusja jest podobna do artykułu z zeszłego tygodnia o pięcioletnim Internecie "wyzwanie cynamonowe" mem w tym samym czasopiśmie medycznym, Pediatria. Było podobnie późno, ale mimo to był to pocieszający gest poważnego zajęcia się powszechnymi praktykami, których tradycyjnie można po prostu unikać.

Pomimo tych stanowisk oficjalnych organów medycznych, niektórzy pediatrzy i położnicy bez wątpienia pozostają przekonani, że porody domowe to ryzykowna decyzja. Jednak ludzie będą nadal je mieć, więc najlepiej jest dostosować się do perspektyw, decyzji i autonomii wszystkich w możliwie najbezpieczniejszy sposób.

(Velo Steve / Flickr, dodano twarz)

Bakterie są wokół nas, wewnątrz i na zewnątrz. Jiri Hulcr odkrył niedawno 1458 gatunków bakterii "nowy w nauce" w małej próbce ludzkich pępków. To, co wiemy o naszych małych pasażerach i ich wpływie na nasze ciała, jest przyćmione przez to, czego nie wiemy. Może to być niepokojące, zwłaszcza gdy niektóre z nich nas osłabiają.

W szczególności wydaje się, że niektóre bakterie w naszych jelitach zwróciły się przeciwko nam. Badania w tym tygodniu w New England Journal of Medicine prowadzony przez dr Stanleya Hazena z Cleveland Clinic opowiada, jak trawią związek zwany choliną i przekształcają go w N-tlenek trimetyloaminy (TMAO).

TMAO to nowa wielka rzecz w chorobach serca: wyższe poziomy TMAO przewidują więcej ataków serca, udarów i śmierci:

Na podstawie danych od 4000 pacjentów w Cleveland Clinic (New England Journal of Medicine)

Skąd pochodzi TMAO i jak to powstrzymać?

Jednym z miejsc jest karnityna, która znajduje się w czerwonym mięsie. Kolejnym jest cholina, która jest produktem lecytyny w żółtkach jaj. Karnityna i cholina są rozkładane przez bakterie w naszych jelitach, które, jak teraz wiemy, zamieniają je w TMAO.

W tym badaniu ludzie zjadali dwa jajka, które zwiększały poziom TMAO we krwi. Jeśli jednak zażyli antybiotyk przed zjedzeniem jajek – który zabił niektóre z tych wywrotowych bakterii jelitowych – ich poziom TMAO nie wzrósł.

Naukowcy wciąż nie wiedzą, które bakterie wytwarzały TMAO i nie zalecają jeszcze w tym celu antybiotyków ani probiotyków. Ale ponieważ jajka nas uszczęśliwiają, a szczęście jest wszystkim, ekscytujące jest myślenie, że istnieje sposób na to, aby nasze ciała trawiły je w mniej szkodliwy dla nas sposób. Jedną rzeczą, na którą możemy od razu przyjrzeć się, jest roztropność przyjmowania suplementów choliny. Niektóre są konieczne, ale zbyt wiele wydaje się złe.

Nawet jeśli zmiana naszej flory jelitowej działa najlepiej, pozostaje pytanie: dlaczego bakterie, które żyją w nas, wydają się chcieć, abyśmy umarli?

facet Schmidt/Flickr

Jako rezydent leczyłem pacjenta, który od lat cierpiał na schizofrenię. W końcu osiągnął pewną stabilność dzięki koktajlowi leków przeciwpsychotycznych, gdy był przekazywany przez klinikę, rok po roku, od lekarza-stażysty do lekarza-stażysty. Pomimo tego, że radził sobie stosunkowo dobrze, nadal miał halucynacje słuchowe, brak zainteresowania i niską motywację. Do mieszanki dodano leki przeciwdepresyjne, a także stabilizator nastroju lub dwa, ale nadal cierpiał na te objawy.

Jednak pewnego dnia pojawił się na spotkaniu wyglądając zupełnie inaczej. Jego skargi prawie zniknęły; był wesoły, optymistyczny. Czułem się, jakbym siedział w pokoju z inną osobą. Pytając o to, co się zmieniło, dowiedziałem się, że dzięki programowi pracy w szpitalu dostał pracę po raz pierwszy od prawie 30 lat. Pracował jako pomocnik kelnera w restauracji i ponownie poczuł poczucie celu i sensu w swoim życiu. "Doktorku, w końcu mam dokąd pójść, gdzie ludzie mnie potrzebują."

W żadnej innej specjalności lekarz nie określa się na podstawie stosowanych leków.

W wielu miejscach psychiatria stała się przedsięwzięciem biologicznym, a niektórzy psychiatrzy przedstawiają się nawet jako: "psychofarmakolodzy." W żadnej innej specjalności lekarz nie określa się na podstawie stosowanych leków. Jak skomentował kiedyś jeden z moich profesorów psychiatrii: "Nigdy nie spotkałem onkologa, który mówi "Jestem onkofarmakologiem." Coraz bardziej jesteśmy przekonani, że leki są tym, co poprawia stan pacjentów – i że gdyby tylko je stosowali, gdyby tylko przyjmowali je tak, jak im przepisano, gdyby tylko przyjmowali odpowiednią dawkę lub właściwą dawkę – wyzdrowieją.

W rzeczywistości proces poprawy jest znacznie bardziej skomplikowany. Leki mogą odgrywać dużą rolę, ale ogromnie ważne są inne czynniki – środowisko, poczucie celu i znaczenia, postrzeganie choroby przez osobę oraz jej relacje z osobami, które je leczą. Badania wykazały, że pacjenci przyjmujący placebo, którzy mają dobre relacje ze swoim psychiatrą, osiągają lepsze wyniki niż pacjenci przyjmujący aktywny lek, którzy nie mają tak silnego związku osobistego. W warunkach ambulatoryjnych dobrze wyszkolony psychiatra będzie postępować zgodnie z tak zwanym modelem leczenia biopsychospołecznego – który ceni biologiczne, psychologiczne i społeczne aspekty osoby przy rozważaniu jej leczenia – i rozważy te inne części procesu zdrowienia pacjenta, oprócz leków.

Jednak dla osoby, której pierwsze spotkanie z psychiatrią dotyczy stacjonarnego oddziału psychiatrycznego, te psychospołeczne interwencje często pozostają w tyle. Często pod presją firm ubezpieczeniowych, szpitalne oddziały psychiatryczne doświadczają ogromnego nacisku na szybkie leczenie pacjentów i jak najszybsze ich wypisywanie. Podczas mojej pracy na oddziałach psychiatrycznych widziałem przypadki, w których ubezpieczyciele nie zgadzali się z opłaceniem wizyty, jeśli pacjent nie otrzymał żadnego lekarstwa.

Tam, gdzie kiedyś hospitalizacja psychiatryczna oznaczała długi pobyt w ścisłej współpracy ze znajomym personelem i codziennej terapii – z lekami jako pomocnikiem – większość współczesnych doświadczeń hospitalizowanych pacjentów psychiatrycznych jest daleka od tego. Pacjenci często skarżą się, często z udziałem wielu rotujących opiekunów pracujących w systemie zmianowym, zaświetlaczy księżyca lub stażystów z jedną rotacją i z drugą. "Widziałem mojego lekarza tylko przez dziesięć minut!" Bardziej dobrze finansowane jednostki mają jakąś formę terapii, zwykle terapię grupową skoncentrowaną na zachowaniu, ale wiele z nich ma bardzo niewiele do zaoferowania.

Doświadczenia, które prowadzą do hospitalizacji psychiatrycznej, często rodzą pytania filozoficzne, pytania dotyczące tożsamości, emocje i obawy, z którymi oddział stacjonarny jest niestety nieprzygotowany do radzenia sobie z nimi.

Przeludnione oddziały psychiatryczne wynikające ze szpitali, które starają się trzymać z dala od czerwonego, często prowadzą do wypalonych członków personelu, którzy wolą uciszyć psychotycznego, wzburzonego lub narzekającego pacjenta na leki, niż usiąść i porozmawiać z nim. Widziałem pielęgniarki i lekarzy, którzy nie poddają się tym naciskom, którzy poświęcają czas swoim pacjentom, ale niestety nie są oni normą, nie dlatego, że inni się tym nie przejmują, ale raczej dlatego, że system nagradza skuteczność, a nie empatię.

Wciąż zbija mnie z tropu oczekiwanie, że na większości stacjonarnych oddziałów psychiatrycznych pacjenci mogą z łatwością rozpocząć proces powrotu do zdrowia po chorobie psychicznej. Widząc często słabo oświetlone i szare pokoje, przypomina mi się opis Andrew Solomona o tym, jak spotkani przez niego ludzie z Senegalu nie mogli zrozumieć, jak zachodnia praktyka "zabieranie ludzi do tych obskurnych pokoików i rozmawianie o złych rzeczach, które im się przytrafiły" byłoby pomocne.

Jednostki te są zaprojektowane tak, aby zapewnić pacjentom bezpieczeństwo i zapobiegać niepożądanym skutkom, takim jak samobójstwo w szpitalu lub na izbie przyjęć. Jednak wartość terapeutyczna środowiska fizycznego jest często pomijana, ponieważ budżety szpitalne traktują priorytetowo inne potrzeby.

Mam dość pozornego "młyn" o hospitalizacji psychiatrycznej, procesie, który wydawał się gubić osobę w cyklu pól wyboru i protokołów, głośno zastanawiałem się przed jednym z moich przełożonych, czy istnieje coś takiego jak stare zakłady psychiatryczne. Chociaż instytucje te miały wiele wad, wydaje się, że sprawy potoczyły się zbyt daleko w drugą stronę. Wydaje się, że wartość świeżego powietrza, pracy terapeutycznej i społeczności rówieśników zanikła w naszym dążeniu do coraz szybszych zwolnień i skupienia się na zarządzaniu kryzysowym.

Nie dziwi mnie, że największe ryzyko samobójstwa występuje zaraz po hospitalizacji. Psychiatrzy wyjaśniają to odkrycie, stwierdzając, że są to przede wszystkim bardzo chorzy pacjenci. Jednak doświadczanie psychozy lub maniakalnej "pierwszy odcinek" lub epizod depresyjny, który stał się tak poważny, że samobójstwo stało się nagle jedyną opcją, jest niezaprzeczalnie traumatyczny. Ludzie, którzy właśnie wyleczyli się z psychozy, często później doświadczają depresji. Co więcej, hospitalizacja psychiatryczna z samej definicji wiąże się z utratą kontroli, co nie zawsze, ale często jest niewygodne i traumatyczne dla kogoś, kto próbuje przetworzyć wewnętrzną świadomość, że nie jest w stanie zaufać własnej ocenie rzeczywistości. Doświadczenia te często rodzą pytania filozoficzne, pytania dotyczące tożsamości, emocje i obawy, z którymi oddział stacjonarny jest niestety nieprzygotowany do radzenia sobie z nimi. O ile nie ma specjalnie zainwestowanego stażysty, pielęgniarki lub innego członka personelu, pacjenci często są sami ze swoimi myślami i wkrótce zostają wypisani do domu ze swoimi rzeczami i receptami. Najlepiej byłoby, gdyby takie kryzysy egzystencjalne były rozwiązywane wkrótce po hospitalizacji u psychiatry lub terapeuty ambulatoryjnego, ale nie zdarza się to zbyt często.

Zalecana

Bezrobotny, wyjechałem do Hiszpanii, na spacer

Ten problem nie ogranicza się do placówek szpitalnych. W świecie ambulatoryjnym "zarządzanie lekami" wizyty u psychiatrów, którzy akceptują ubezpieczenie, często trwają zaledwie 15 minut, co nie jest wystarczającym czasem, aby zająć się wieloma psychologicznymi implikacjami leku oraz sposobem, w jaki tożsamość i przeszłość danej osoby informują o jej obecnych objawach i stanie. Dr David Mintz z Austen Riggs Institute ukuł ten termin "psychodynamiczna psychofarmakologia" kojarzyć się z ideą, że pomimo podziału między "terapia" oraz "lek," zażywanie lekarstwa i relacja z lekarzem, który je wydaje, ma znaczenie psychologiczne. Dr Mintz wskazuje, że niektórzy pacjenci, którzy są oznaczeni jako: "odporny na leczenie," lub kto ma "nieudane wielokrotne leki," często zmagają się z problemami psychologicznymi, które leżą nietknięte pod powierzchnią powierzchowności "zarządzanie lekami" odwiedzać. Wielu psychiatrów rezygnuje z ubezpieczenia, aby kontrolować, ile czasu mogą spędzić z pacjentami, aby rozwiązać te złożone problemy, ale jeśli nie stać ich na takie stawki, istnieje niewiele opcji, skutecznie tworząc dwa poziomy opieki w oparciu o zdolność do płacenia.

Nie oznacza to, że ludzie nie muszą przyjmować leków – ale ta psychofarmakologiczna krótkowzroczność jest niebezpieczna, ponieważ większość psychiatrów z mojego pokolenia deklaruje "psychospołeczny" częścią modelu leczenia biopsychospołecznego, nie wprowadzając go w życie. To nie nasza wina. Pochodzę z pokolenia psychiatrów, którzy nigdy nie zobaczą, jak ktoś przychodzi do szpitala, nie przyjmuje wszystkich leków i nie wraca do zdrowia. A dla wielu z mojego pokolenia, jeśli tego nie widzisz, nie uwierzysz, że to możliwe.

Jamal Saidi/FlickrMożna powiedzieć, że drożdże Saccharomyces cerevisiae to koty domowe świata mikrobiologicznego. Chociaż zostały udomowione przynajmniej od czasu, gdy faraonowie rządzili Egiptem – najwcześniejsze zapisy pokazują, że ludzie już wtedy używali "kochający cukier" drożdże do zakwasu chleba i warzenia piwa – mniej cywilizowani kuzyni tego grzyba mogą naprawdę zepsuć.

Drożdże można znaleźć wszędzie w środowisku. Organizmy jednokomórkowe – zwane "drożdże" od staroangielskiego „gist/gyst” i indoeuropejskiego słowa „tak”, co oznacza gotować, pienić się lub bańki – nie potrzebują światła słonecznego, potrzebują tlenu i są naturalnie przyciągane do bogatych w cukier gospodarzy ze względu na węgiel, na którym się rozwijają.

Są ludzie, którzy będą twierdzić, że cywilizacja powstała po to, by ludzie mogli warzyć piwo."

Skórki owoców i jagód należą do ich ulubionych siedlisk, ale przestrzenie między palcami stóp, skórą, jelitami, genitaliami – a nawet ropa naftowa, która zawiera 84 procent węgla – również im pasują. Zasadniczo, jeśli jest węgiel, który można mieć, to te lub inne drożdże zaadaptują się do jego posiadania.

Chociaż niektóre gatunki grzybów mają drożdże jednokomórkowe "faza," nie są tym, o czym zwykle myślimy "drożdże." Spośród 1500 zidentyfikowanych gatunków drożdży, które żyją wokół, w nas i na nas, szczególnie wyróżniają się trzy. Przede wszystkim S. cerevisiae. Oprócz swojej starożytnej i coraz większej roli w żywności, napojach i suplementach diety, nowoczesna biotechnologia wykorzystała proces metaboliczny S. cerevisiae – znany nam jako fermentacja – do produkcji ratujących życie leków, napędzania naszych pojazdów, a nawet oczyszczania oleju wycieki.

Nieszkodliwy dla zdrowych ludzi i obecny w każdym z nas, Candida albicans staje się jednokomórkowym potworem, gdy znajdzie słaby układ odpornościowy. Jest znany z tego, że trzy czwarte wszystkich kobiet w pewnym momencie ich życia dotyka swędzenie, podrażnienie, pieczenie i bolesność związane z tak ogólnie zwanymi infekcjami drożdżakami.